Tytuł tego wpisu jest nieprzypadkowy, gdyż wczoraj po raz drugi w życiu byłem na meczu ligowym polskiej Ekstraklasy (?).Pierwszy wyjazd miał miejsce parę ładnych lat temu, jechałem do Grodziska Wielkopolskiego na mecz Groclin-Amica zakończony zwycięstwem gospodarzy 4:0. Jednak szerzej chciałem napisać o moim wczorajszym wyjeździe, na zaległy mecz Lech Poznań-Polonia Warszawa.
Szczerze mówiąc nie spodziewałem się zbyt wiele po tym meczu, a także po stadionie. Jednak gdy moim oczom ukazał się obiekt na Bułgarskiej, z ust wyrwało mi się "o kurwa!". Byłem w szoku, gdyż wcześniej jedynym stadionem na którym byłem, był obiekt w Grodzisku. Myślałem że obiekt w Poznaniu będzie wyglądał podobnie, ale "bardziej". Zaskoczeniem negatywnym były dla mnie miejsca, a konkretniej miejsce w którym można było zakupić coś do jedzenia. Mianowicie była to budka oferująca jedynie kiełbasę z grilla z bułką i półlitrowym napojem za oszałamiającą cenę 16 złotych. Do tego kolejki do tych budek przypominały mi archiwalne nagrania z PRL, gdzie ludzie stali w długich kolejkach po to by kupić ocet. Poza tym sprzedawano tam napoje w plastikowych butelkach, które nie powinny znajdować się na stadionie (kilka z tych butelek poleciało w kierunku sędziego liniowego po jednej z jego decyzji).
Teraz parę słów o samym stadionie. Nie był on wypełniony po brzegi, ale atmosfera była zajebista. Nie dziwię się że Lech tak rzadko przegrywa w Poznaniu, mając wsparcie tak wspaniałych kibiców, aż wstyd przegrywać. Do kibiców nie można mieć w większości żadnych zastrzeżeń, oprócz incydentu z butelkami. Jedna rzecz mnie rozczarowała. Mianowicie to, iż dopiero w 65 minucie jeden sektor zaczął skandować "Jebać PZPN", natomiast cały stadion krzyczał to już jak jeden mąż po zakończeniu meczu przez sędziego. Fajną rzeczą na stadionie był telebim, pokazujący niektóre fragmenty meczu, oraz informujący np o tym kto strzelił gola, kto otrzymał żółtą kartkę itp.
Wynik meczu 2:2. Drugi mecz na którym byłem, i znowu padły 4 bramki. Mam zamiar jeszcze raz wybrać się na mecz Kolejorza, najlepiej z Legią. Na wczorajszym meczu nie usłyszałem żadnych wyzwisk obrażających przyjezdnych z Warszawy kibiców ("Polonistów" na stadionie był jeden sektor, reszta, co nie dziwne to kibice Lecha).
Podsumowując, to oprócz kilku niezbyt miłych rzeczach to będę wczorajszy wyjazd wspominał pozytywnie. Mam nadzieję iż atmosfera na tych następnych meczach (na których mam nadzieję być) będzie równie zajebista jak podczas wczorajszego spotkania.
O sporcie i innych duperelach
czwartek, 11 listopada 2010
piątek, 22 października 2010
Wiele hałasu o nic
Od ponad tygodnia cały piłkarski świat żył niedoszłym transferem Wayne'a Rooneya z Manchesteru United do Manchesteru City. Wszyscy, nawet najbardziej fanatyczni kibice Czerwonych Diabłów byli przekonani że jego dni są w ManUtd policzone. Jednak dziś w okolicach 13 na oficjalnej stronie ManUtd opublikowano informacje o przedłużeniu kontraktu w/w zawodnika do 2015 roku. Ta wiadomość zaskoczyła chyba wszystkich. Jeszcze parę dni temu menadżer United, sir Alex Ferguson potwierdził wiadomość o tym że Rooney chce opuścić jego zespół. Sam byłem przekonany że Roonaldo przejdzie do Realu Madryt bądź Manchesteru City. Dziś jestem zdania że ta cała afera z Anglikiem w roli głównej była ukartowana. Mam kilka powodów by tak sądzić.
Po pierwsze, Rooney to jedyna megagwiazda w składzie ManUtd jaka im pozostała. Wprawdzie są tam znani zawodnicy, tacy jak Evra, Giggs, Ferdinand, ale żaden z nich nie cieszy się taką popularnością jak Wazza, a popularność wiąże się z kasą, zarówno dla zawodnika, jak i dla klubu.
Po drugie, odwrócenie uwagi kibiców i dziennikarzy . Wielu z nich bardziej przejmowało się w ostatnim czasie "aferą kontraktową", niż meczem swojego zespołu w LM i Premiership. Swoją drogą, podobne zabiegi z powodzeniem stosuje Jose Mourinho, więc nie dziwię się że SAF postanowił też spróbować czegoś podobnego.
Po trzecie, udział Rooneya w reklamie do której link podaje niżej (mało poważny argument, ale zawsze coś :D) http://www.youtube.com/watch?v=0p5FrOEaflU
Reasumując SAF zachował się jak szczwany lis, rozpętując burzę wokół Rooneya. Ale nawet nawet tak doświadczony menadżer nie jest w stanie przewidzieć jak cała ta afera wpłynie na grę Anglika w tym sezonie. Osobiście mam nadzieję że będzie chciał udowodnić, że chce jeszcze coś osiągnąć z ManUtd, oraz że będziemy świadkami jego cudownej gry, tak jak podczas meczów z Milanem w poprzednim sezonie LM.
Po pierwsze, Rooney to jedyna megagwiazda w składzie ManUtd jaka im pozostała. Wprawdzie są tam znani zawodnicy, tacy jak Evra, Giggs, Ferdinand, ale żaden z nich nie cieszy się taką popularnością jak Wazza, a popularność wiąże się z kasą, zarówno dla zawodnika, jak i dla klubu.
Po drugie, odwrócenie uwagi kibiców i dziennikarzy . Wielu z nich bardziej przejmowało się w ostatnim czasie "aferą kontraktową", niż meczem swojego zespołu w LM i Premiership. Swoją drogą, podobne zabiegi z powodzeniem stosuje Jose Mourinho, więc nie dziwię się że SAF postanowił też spróbować czegoś podobnego.
Po trzecie, udział Rooneya w reklamie do której link podaje niżej (mało poważny argument, ale zawsze coś :D) http://www.youtube.com/watch?v=0p5FrOEaflU
Reasumując SAF zachował się jak szczwany lis, rozpętując burzę wokół Rooneya. Ale nawet nawet tak doświadczony menadżer nie jest w stanie przewidzieć jak cała ta afera wpłynie na grę Anglika w tym sezonie. Osobiście mam nadzieję że będzie chciał udowodnić, że chce jeszcze coś osiągnąć z ManUtd, oraz że będziemy świadkami jego cudownej gry, tak jak podczas meczów z Milanem w poprzednim sezonie LM.
niedziela, 3 października 2010
Podsumowanie września
Bez zbędnych wstępów moje podsumowanie września w 5 najlepszych ligach Europy (Premier League, Serie A, Bundesliga, Ligue 1 i Primera Divizion):
Największa niespodzianka "in plus": postawa drużyny Mainz w Bundeslidze. Wygrać 7 meczów z rzędu w jednej z silniejszych lig w Europie to coś co nie zdarzyło się nigdy, jeżeli dobrze pamiętam. A Mainz to przecież jedna z najmłodszych drużyn w Bundeslidze. Zaskakuje także postawa Valencii, wydawało się że po sprzedaży swoich dwóch największych gwiazd ciężko im będzie nawiązać walkę z Realem i Barceloną, a jak do tej pory liderują w Hiszpanii.
Największa niespodzianka "in minus": Zdecydowanie Shalke 04. Po transferach Raula i Huntelaara spodziewałem się lepszej gry drużyny prowadzonej przez Feliksa Magatha. Jednak tylko 1 wygrana i 1 remis w 7 meczach to tragiczny bilans. W tabeli wyprzedzają tylko Vfb Stuttgart, który gra jeszcze gorzej (o ile to w ogóle możliwe). Drugim zaskoczeniem in minus jest postawa AS Romy w Serie A. Wprawdzie niedawno wygrali z Interem , lecz nadal okupują 19 miejsce w ligowej tabeli.
Najbardziej udany transfer: Van der Vaart z Realu do Tottenhamu za 8 mln euro. Holender szybko wkomponował się w nowy zespół. W ostatnim meczu ligowym strzelił 2 bramki prowadząc swój zespół do zwycięstwa nad Aston Villą. Tottenham zrobił złoty interes sprowadzając go do siebie za tak śmieszne pieniądze.
Najładniejsza bramka: Bramka Michela Bastosa z meczu Lyon-Hapoel. Zakręcił piłą jak Roberto Carlos sprzed kilku lat. Można tego gola zobaczyć na filmiku:
http://www.youtube.com/watch?v=ifSSZjwPzLw
A na drugim miejscu gol Alexa z meczu z Arsenalem (nie dam na razie linka do filmiku, bo to co na tę chwilę jest na YT ma fatalną jakość)
Największa niespodzianka "in plus": postawa drużyny Mainz w Bundeslidze. Wygrać 7 meczów z rzędu w jednej z silniejszych lig w Europie to coś co nie zdarzyło się nigdy, jeżeli dobrze pamiętam. A Mainz to przecież jedna z najmłodszych drużyn w Bundeslidze. Zaskakuje także postawa Valencii, wydawało się że po sprzedaży swoich dwóch największych gwiazd ciężko im będzie nawiązać walkę z Realem i Barceloną, a jak do tej pory liderują w Hiszpanii.
Największa niespodzianka "in minus": Zdecydowanie Shalke 04. Po transferach Raula i Huntelaara spodziewałem się lepszej gry drużyny prowadzonej przez Feliksa Magatha. Jednak tylko 1 wygrana i 1 remis w 7 meczach to tragiczny bilans. W tabeli wyprzedzają tylko Vfb Stuttgart, który gra jeszcze gorzej (o ile to w ogóle możliwe). Drugim zaskoczeniem in minus jest postawa AS Romy w Serie A. Wprawdzie niedawno wygrali z Interem , lecz nadal okupują 19 miejsce w ligowej tabeli.
Najbardziej udany transfer: Van der Vaart z Realu do Tottenhamu za 8 mln euro. Holender szybko wkomponował się w nowy zespół. W ostatnim meczu ligowym strzelił 2 bramki prowadząc swój zespół do zwycięstwa nad Aston Villą. Tottenham zrobił złoty interes sprowadzając go do siebie za tak śmieszne pieniądze.
Najładniejsza bramka: Bramka Michela Bastosa z meczu Lyon-Hapoel. Zakręcił piłą jak Roberto Carlos sprzed kilku lat. Można tego gola zobaczyć na filmiku:
http://www.youtube.com/watch?v=ifSSZjwPzLw
A na drugim miejscu gol Alexa z meczu z Arsenalem (nie dam na razie linka do filmiku, bo to co na tę chwilę jest na YT ma fatalną jakość)
wtorek, 21 września 2010
"Zabrania się być artystą"
Ten wpis nieprzypadkowo ma taki sam tytuł jak artykuł z hiszpańskiej gazety "Marca". Wtedy napisano to po brutalnym wślizgu Antonio Goikoetxei na Diego Maradone. Zakończyło się na zawieszeniu baskijskiego zawodnika i 106-dniowej przerwie w grze jednego z najlepszych piłkarzy wszech czasów.
Obecnie inny świetny zawodnik musi pauzować przez brutalny atak rywala. Mam tu na myśli Leo Messiego, który z powodu kontuzji kostki opuści 3 mecze w Lidze Hiszpańskiej i jeden mecz w Lidze Mistrzów. Z tego co mi wiadomo, Tomas Ujfalusi ma otrzymać od 4 do 12 meczów zawieszenia za to wejście. Sam winny tłumaczy się tym, iż celował w piłkę, a przypadkowo trafił w nogi Argentyńczyka. Szczerze mówiąc, to patrząc na szybkość Messiego, to nie dziwie się linii obrony zawodnika Atletico.
Lecz Messi nie jest ani pierwszą, ani nie ostatnią ofiarą boiskowych brutali. Wystarczy przypomnieć Marcina Wasilewskiego, który już ponad rok pauzuje po nakładce jaką zafundował mu belg, Axel Vitsel. Eduardo da Silva z Arsenalu (obecnie Szachtar Donieck) po kosie Martina Taylora do dziś nie wrócił do formy którą prezentował przed tym makabrycznie wyglądającym urazie. A sprowadzano go do Londyńskiego klubu jako piłkarza który miał zastąpić legendę klubu Thierry'ego Henry. A ostatnim takim poszkodowanym jest Antonio Valencia z ManU, który do piłki wróci pewnie na początku marca przyszłego roku.
Myślę, iż federację piłkarskie powinny zdecydowanie zaostrzyć kary dla boiskowych rzeźników. Najlepszym rozwiązaniem według mnie byłoby zawieszanie takiego "kosiarza" na okres rehabilitacji poszkodowanego. Ewentualnie zawieszenie na 15 meczów i pokrycie kosztów leczenia. To powinno moim zdaniem zmniejszyć, o ile nie zredukować do zera liczbę boiskowych łamaczy kości.
P.S.
Jakiś czas temu wymierzono kare Johnowi Higginsowi. Został on zawieszony do 2 listopada i ukarany grzywną 75 tyś funtów. Jednak Barry Hearn zapowiedział że w przyszłości takie incydenty z poza stołu będę karane dożywotnią dyskwalifikacją. Tylko ciekawe czy ta reforma przejdzie i czy do dyskwalifikacji dojdzie w wypadku zawodnika z czołowej 16. Osobiście, szczerze wątpię by Hearn odważył się na dyskwalifikację któregoś z czołowych snookerzystów świata.
Obecnie inny świetny zawodnik musi pauzować przez brutalny atak rywala. Mam tu na myśli Leo Messiego, który z powodu kontuzji kostki opuści 3 mecze w Lidze Hiszpańskiej i jeden mecz w Lidze Mistrzów. Z tego co mi wiadomo, Tomas Ujfalusi ma otrzymać od 4 do 12 meczów zawieszenia za to wejście. Sam winny tłumaczy się tym, iż celował w piłkę, a przypadkowo trafił w nogi Argentyńczyka. Szczerze mówiąc, to patrząc na szybkość Messiego, to nie dziwie się linii obrony zawodnika Atletico.
Lecz Messi nie jest ani pierwszą, ani nie ostatnią ofiarą boiskowych brutali. Wystarczy przypomnieć Marcina Wasilewskiego, który już ponad rok pauzuje po nakładce jaką zafundował mu belg, Axel Vitsel. Eduardo da Silva z Arsenalu (obecnie Szachtar Donieck) po kosie Martina Taylora do dziś nie wrócił do formy którą prezentował przed tym makabrycznie wyglądającym urazie. A sprowadzano go do Londyńskiego klubu jako piłkarza który miał zastąpić legendę klubu Thierry'ego Henry. A ostatnim takim poszkodowanym jest Antonio Valencia z ManU, który do piłki wróci pewnie na początku marca przyszłego roku.
Myślę, iż federację piłkarskie powinny zdecydowanie zaostrzyć kary dla boiskowych rzeźników. Najlepszym rozwiązaniem według mnie byłoby zawieszanie takiego "kosiarza" na okres rehabilitacji poszkodowanego. Ewentualnie zawieszenie na 15 meczów i pokrycie kosztów leczenia. To powinno moim zdaniem zmniejszyć, o ile nie zredukować do zera liczbę boiskowych łamaczy kości.
P.S.
Jakiś czas temu wymierzono kare Johnowi Higginsowi. Został on zawieszony do 2 listopada i ukarany grzywną 75 tyś funtów. Jednak Barry Hearn zapowiedział że w przyszłości takie incydenty z poza stołu będę karane dożywotnią dyskwalifikacją. Tylko ciekawe czy ta reforma przejdzie i czy do dyskwalifikacji dojdzie w wypadku zawodnika z czołowej 16. Osobiście, szczerze wątpię by Hearn odważył się na dyskwalifikację któregoś z czołowych snookerzystów świata.
wtorek, 14 września 2010
Liga mistrzów- moje typy
Dziś startują rozgrywki najbardziej elitarnej i najbogatszej ligi na Świecie. Chyba każdy kto choć trochę orientuje się w piłkarskim środowisku wie iż chodzi mi o Ligę Mistrzów. A jak każdy kibic, mam swoje typy co do zwycięzców, które chciałbym niżej zaprezentować:
1. FC Barcelona- moim zdaniem to najlepszy klub na Ziemi i to już od dobrych kilku lat. W każdej formacji mają graczy światowej klasy, nawet na bramce (gdyby Valdes był taki zły, to Barca znalazła by kogoś lepszego już dawno, poza tym to on, nie Iker Casillas zdobył nagrodę dla najlepszego bramkarza w Hiszpanii, i to w ostatnich 2 sezonach). Jedynym problemem klubu jest dość krótka ławka rezerwowych, oraz problemy ze środkiem obrony, lecz uważam że po powrocie Puyola do pełni sił problem zostanie rozwiązany.
2.Inter Mediolan- obrońca tytułu, bez Jose Mourinho na ławce trenerskiej, ale liczę że będzie w stanie dojść co najmniej do półfinału.
3.Real Madryt- w tym roku mają bardzo silny skład, i nowego trenera, więc jestem zdania iż powinni zajść daleko, mimo iż to będzie dopiero pierwszy sezon Mourinho w Realu.
4. Tutaj pozostawiam miejsce dla 4 klubu, nie obstawiam kto to będzie, gdyż przy dzisiejszym poziomie piłki w Europie równie dobrze może to być Chelsea, jak i Ajax Amsterdam.
1. FC Barcelona- moim zdaniem to najlepszy klub na Ziemi i to już od dobrych kilku lat. W każdej formacji mają graczy światowej klasy, nawet na bramce (gdyby Valdes był taki zły, to Barca znalazła by kogoś lepszego już dawno, poza tym to on, nie Iker Casillas zdobył nagrodę dla najlepszego bramkarza w Hiszpanii, i to w ostatnich 2 sezonach). Jedynym problemem klubu jest dość krótka ławka rezerwowych, oraz problemy ze środkiem obrony, lecz uważam że po powrocie Puyola do pełni sił problem zostanie rozwiązany.
2.Inter Mediolan- obrońca tytułu, bez Jose Mourinho na ławce trenerskiej, ale liczę że będzie w stanie dojść co najmniej do półfinału.
3.Real Madryt- w tym roku mają bardzo silny skład, i nowego trenera, więc jestem zdania iż powinni zajść daleko, mimo iż to będzie dopiero pierwszy sezon Mourinho w Realu.
4. Tutaj pozostawiam miejsce dla 4 klubu, nie obstawiam kto to będzie, gdyż przy dzisiejszym poziomie piłki w Europie równie dobrze może to być Chelsea, jak i Ajax Amsterdam.
środa, 1 września 2010
Złotouści
Kilka dni temu szukałem na Wikipedii cytatów znanych futbolistów. Wśród nazwisk takich jak Samuel Eto'o, Diego Forlan i Milan Baros znalazł się piłkarz, którego nazwisko niewiele mi mówiło, a mianowicie Alon Mizrahi. Pomyślałem: "Co on tu u diabła robi?" Jednak po przeczytaniu tego co on powiedział, wątpliwości moje minęły. Niżej kilkanaście jego cytatów:
- Aby utrzymać się w lidze, musimy pokonać wszystkie drużyny, a zwłaszcza te, z którymi będziemy grać.
- Chcę grać w klubie z Europy albo z Hiszpanii.
- Chcę grać w Europie i mówiłem o tym zarówno w mediach, jak i w telewizji.
- HIV? Nie idę do łóżka z każdą dziewczyną, więc się nie martwię. Dajmy sobie spokój z tymi wszystkimi chorobami i resztą bzdur – jeszcze nikt od tego nie umarł.
- Jestem pod dużym wrażeniem faktu, że z grup wyszły same europejskie drużyny.(na temat Euro 2004)
- Murowaliśmy bramkę, lecz nie atakowaliśmy.
- Myślę, że drużyna, która zdobędzie najwięcej punktów, wygra mistrzostwo.
- Napoleon powiedział: przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem. Ja jestem taki sam: przybywam, widzę, zwyciężam.
- Nie mam nic do udowodnienia i myślę, że udowodniłem to dziś na boisku.
- Nie wiem, czy będzie zadowolony, ale z pewnością będzie szczęśliwy z tego powodu.
- Powinniśmy dać z siebie najmniejsze maksimum.
- Przeciwnicy strzelili jednego gola, my trzy – a i tak wygraliśmy!
- Problem drużyn z Izraela w rozgrywkach europejskich jest taki, że mają 3 sytuacje w meczu, ale strzelają z nich jedynie 2 gole. Nie możesz odnieść sukcesu, jeżeli wykorzystujesz tylko 80% szans.
- W drużynie Maccabi Hajfa panuje brak niepewności.
- W gazetach jest tylko jedna prawdziwa informacja – data.
- W każdych dwóch meczach mam średnią jeden gol na mecz.
Lecz nie tylko on zasłynął z wypowiedzi które powodują śmiech u osoby czytającej. Niżej kilka wypowiedzi innych "złotoustych" zawodników:
- Oglądałem mecz w którym mój kolega zdobył gola. Rzuciłem się do telefonu, ale gdy wykręciłem numer zorientowałem się, że nie odbierze, bo właśnie gra mecz. - Ade Akinbiyi
- Nigdy nie chciałem odchodzić z Newcastle. Chciałbym tu zostać do końca życia, a nawet dłużej. - Alan Shearer
- Chciałbym grać w jakimś włoskim klubie. Na przykład w Barcelonie. - Mark Draper
- Nie mogłem wysiedzieć we Włoszech. Czułem się jakbym mieszkał za granicą. - Ian Rush
- Zawsze najpierw zakładam prawy but, a potem prawą skarpetkę. - Barry Venison
- Nie można być pośrodku - albo jesteś dobry albo zły. My jesteśmy pośrodku. - Thierry Henry
- Byłem zaskoczony, ale zawsze twierdziłem, że w futbolu nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. - Les Ferdinand
- Ceremonia otwarcia była fantastyczna mimo, że jej nie widziałem. - Graeme Le Saux
- Leeds to fantastyczny klub, był moim domem przez wiele lat mimo, że mieszkałem w Middlesbrough. - Jonathan Woodgate
- Aby utrzymać się w lidze, musimy pokonać wszystkie drużyny, a zwłaszcza te, z którymi będziemy grać.
- Chcę grać w klubie z Europy albo z Hiszpanii.
- Chcę grać w Europie i mówiłem o tym zarówno w mediach, jak i w telewizji.
- HIV? Nie idę do łóżka z każdą dziewczyną, więc się nie martwię. Dajmy sobie spokój z tymi wszystkimi chorobami i resztą bzdur – jeszcze nikt od tego nie umarł.
- Jestem pod dużym wrażeniem faktu, że z grup wyszły same europejskie drużyny.(na temat Euro 2004)
- Murowaliśmy bramkę, lecz nie atakowaliśmy.
- Myślę, że drużyna, która zdobędzie najwięcej punktów, wygra mistrzostwo.
- Napoleon powiedział: przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem. Ja jestem taki sam: przybywam, widzę, zwyciężam.
- Nie mam nic do udowodnienia i myślę, że udowodniłem to dziś na boisku.
- Nie wiem, czy będzie zadowolony, ale z pewnością będzie szczęśliwy z tego powodu.
- Powinniśmy dać z siebie najmniejsze maksimum.
- Przeciwnicy strzelili jednego gola, my trzy – a i tak wygraliśmy!
- Problem drużyn z Izraela w rozgrywkach europejskich jest taki, że mają 3 sytuacje w meczu, ale strzelają z nich jedynie 2 gole. Nie możesz odnieść sukcesu, jeżeli wykorzystujesz tylko 80% szans.
- W drużynie Maccabi Hajfa panuje brak niepewności.
- W gazetach jest tylko jedna prawdziwa informacja – data.
- W każdych dwóch meczach mam średnią jeden gol na mecz.
Lecz nie tylko on zasłynął z wypowiedzi które powodują śmiech u osoby czytającej. Niżej kilka wypowiedzi innych "złotoustych" zawodników:
- Oglądałem mecz w którym mój kolega zdobył gola. Rzuciłem się do telefonu, ale gdy wykręciłem numer zorientowałem się, że nie odbierze, bo właśnie gra mecz. - Ade Akinbiyi
- Nigdy nie chciałem odchodzić z Newcastle. Chciałbym tu zostać do końca życia, a nawet dłużej. - Alan Shearer
- Chciałbym grać w jakimś włoskim klubie. Na przykład w Barcelonie. - Mark Draper
- Nie mogłem wysiedzieć we Włoszech. Czułem się jakbym mieszkał za granicą. - Ian Rush
- Zawsze najpierw zakładam prawy but, a potem prawą skarpetkę. - Barry Venison
- Nie można być pośrodku - albo jesteś dobry albo zły. My jesteśmy pośrodku. - Thierry Henry
- Byłem zaskoczony, ale zawsze twierdziłem, że w futbolu nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. - Les Ferdinand
- Ceremonia otwarcia była fantastyczna mimo, że jej nie widziałem. - Graeme Le Saux
- Leeds to fantastyczny klub, był moim domem przez wiele lat mimo, że mieszkałem w Middlesbrough. - Jonathan Woodgate
piątek, 27 sierpnia 2010
Moja jedenastka wszech czasów cz.2
Dzisiaj druga część 11 wszech czasów, umieszczeni zostaną w niej najlepsi zawodnicy których widziałem w akcji na żywo, a nie na archiwalnych nagraniach.
Zawodnicy tak jak poprzednio będą ustawieni w formacji 4-4-2, tzw "diament".
Na bramce Hiszpan, Iker Casillas, bez którego Real Madryt mógłby tylko pomarzyć o tutyle mistrza Hiszpanii, badź o zwycięstwie w Lidze Mistrzów, a reprezentacja o tytułach Mistrza Świata i Europy .Jego parady w finale LM w 2002 roku na długo zapadły mi w pamięć. Jako jego zmiennika wyznaczam Włocha, Gianluigieigo Buffona. Dzięki jego postawie na Mundialu w Niemczech reprezentacja Włoch zdobyła tytuł.
Na prawej obronie Brazylijczyk Daniel Alves, którego ataki prawą stroną doprowadzają do obłędu lewego obrońcę przeciwnika. Jego zmiennikiem byłby Hiszpan, Carles Puyol, który rozpoczynał karierę w Barcelonie na tej pozycji, i gra tam na niej od czasu do czasu jako zmiennik Dani Alvesa.
Na środku obrony duet John Terry-Fabio Cannavaro. Obaj twardzi, trudni do przejścia i groźni w polu karnym przeciwnika. Zmiennikami tego duetu będą Holender Jaap Stam i Brazylijczyk Lucio.
Lewą stronę obrony przeznaczam dla kończącego już powoli karierę Roberto Carlosa. Najlepiej o tym jaką grozę budziła siła jego strzału pokazuje skecz Tomasza Jachimka pod tytułem: "Z pamiętnika obrońcy, czyli jak dostałem szału". Jako zmiennika wyznaczam Paolo Maldiniego, legendę AC Milan, który doskonale radził sobie na każdej pozycji w obronie.
Defensywny pomocnik- na tej pozycji najlepszy moim zdaniem był Francuz, Claude Makelele, bez którego reprezentacja trójkolorowych nie dotarła do finału Mundialu w 2006 roku. Jego zmiennik to najnowszy nabytek Barcelony, Argentyńczyk Javier Mascherano, o którym można powiedzieć że był jednym z odkryć Mistrzostw w 2006 roku.
Jako ofensywny pomocnik Brazylijczyk Ronaldinho, który swój talent na miarę Pelego lub Maradony przebalował w Barcelońskich i Mediolańskich dyskotekach, jednak mimo tego wciąż potrafi w pojedynkę wygrywać mecze dla Milanu. Jako zmiennik Francuz Zinedine Zidane, którego gol w finale LM w 2002 roku śnił mi się długo po nocach.
Skrzydłowi to Lionel Messi i Cristiano Ronaldo, czyli zdobywcy Złotej Piłki France Football z dwóch ostatnich lat, i jedni z najlepszych zawodników ostatnich 5 lat. Jako zmiennicy duet Arjen Robben i David Beckham. Pierwszy z nich praktycznie w pojedynkę doprowadził Bayern do finału LM w tym roku, a drugi wykonywał rzuty wolne tak precyzyjnie, że trafiłby w muchę siedzącą na siatce.
W napadzie Holender Ruud van Nistelrooy, który nawet grubo po trzydziestce jest w stanie w pojedynkę rozstrzygać losy meczu. Jako partnera van Nistelrooy'a w ataku wyznaczam Brazylijczyka Ronaldo, obecnie kończącego karierę w Brazylii. Zmiennikami tego duetu będą Wayne Rooney i Thierry Henry. Nie chce mi się tłumaczyć dlaczego akurat oni :D
Zawodnicy tak jak poprzednio będą ustawieni w formacji 4-4-2, tzw "diament".
Na bramce Hiszpan, Iker Casillas, bez którego Real Madryt mógłby tylko pomarzyć o tutyle mistrza Hiszpanii, badź o zwycięstwie w Lidze Mistrzów, a reprezentacja o tytułach Mistrza Świata i Europy .Jego parady w finale LM w 2002 roku na długo zapadły mi w pamięć. Jako jego zmiennika wyznaczam Włocha, Gianluigieigo Buffona. Dzięki jego postawie na Mundialu w Niemczech reprezentacja Włoch zdobyła tytuł.
Na prawej obronie Brazylijczyk Daniel Alves, którego ataki prawą stroną doprowadzają do obłędu lewego obrońcę przeciwnika. Jego zmiennikiem byłby Hiszpan, Carles Puyol, który rozpoczynał karierę w Barcelonie na tej pozycji, i gra tam na niej od czasu do czasu jako zmiennik Dani Alvesa.
Na środku obrony duet John Terry-Fabio Cannavaro. Obaj twardzi, trudni do przejścia i groźni w polu karnym przeciwnika. Zmiennikami tego duetu będą Holender Jaap Stam i Brazylijczyk Lucio.
Lewą stronę obrony przeznaczam dla kończącego już powoli karierę Roberto Carlosa. Najlepiej o tym jaką grozę budziła siła jego strzału pokazuje skecz Tomasza Jachimka pod tytułem: "Z pamiętnika obrońcy, czyli jak dostałem szału". Jako zmiennika wyznaczam Paolo Maldiniego, legendę AC Milan, który doskonale radził sobie na każdej pozycji w obronie.
Defensywny pomocnik- na tej pozycji najlepszy moim zdaniem był Francuz, Claude Makelele, bez którego reprezentacja trójkolorowych nie dotarła do finału Mundialu w 2006 roku. Jego zmiennik to najnowszy nabytek Barcelony, Argentyńczyk Javier Mascherano, o którym można powiedzieć że był jednym z odkryć Mistrzostw w 2006 roku.
Jako ofensywny pomocnik Brazylijczyk Ronaldinho, który swój talent na miarę Pelego lub Maradony przebalował w Barcelońskich i Mediolańskich dyskotekach, jednak mimo tego wciąż potrafi w pojedynkę wygrywać mecze dla Milanu. Jako zmiennik Francuz Zinedine Zidane, którego gol w finale LM w 2002 roku śnił mi się długo po nocach.
Skrzydłowi to Lionel Messi i Cristiano Ronaldo, czyli zdobywcy Złotej Piłki France Football z dwóch ostatnich lat, i jedni z najlepszych zawodników ostatnich 5 lat. Jako zmiennicy duet Arjen Robben i David Beckham. Pierwszy z nich praktycznie w pojedynkę doprowadził Bayern do finału LM w tym roku, a drugi wykonywał rzuty wolne tak precyzyjnie, że trafiłby w muchę siedzącą na siatce.
W napadzie Holender Ruud van Nistelrooy, który nawet grubo po trzydziestce jest w stanie w pojedynkę rozstrzygać losy meczu. Jako partnera van Nistelrooy'a w ataku wyznaczam Brazylijczyka Ronaldo, obecnie kończącego karierę w Brazylii. Zmiennikami tego duetu będą Wayne Rooney i Thierry Henry. Nie chce mi się tłumaczyć dlaczego akurat oni :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)