Tytuł tego wpisu jest nieprzypadkowy, gdyż wczoraj po raz drugi w życiu byłem na meczu ligowym polskiej Ekstraklasy (?).Pierwszy wyjazd miał miejsce parę ładnych lat temu, jechałem do Grodziska Wielkopolskiego na mecz Groclin-Amica zakończony zwycięstwem gospodarzy 4:0. Jednak szerzej chciałem napisać o moim wczorajszym wyjeździe, na zaległy mecz Lech Poznań-Polonia Warszawa.
Szczerze mówiąc nie spodziewałem się zbyt wiele po tym meczu, a także po stadionie. Jednak gdy moim oczom ukazał się obiekt na Bułgarskiej, z ust wyrwało mi się "o kurwa!". Byłem w szoku, gdyż wcześniej jedynym stadionem na którym byłem, był obiekt w Grodzisku. Myślałem że obiekt w Poznaniu będzie wyglądał podobnie, ale "bardziej". Zaskoczeniem negatywnym były dla mnie miejsca, a konkretniej miejsce w którym można było zakupić coś do jedzenia. Mianowicie była to budka oferująca jedynie kiełbasę z grilla z bułką i półlitrowym napojem za oszałamiającą cenę 16 złotych. Do tego kolejki do tych budek przypominały mi archiwalne nagrania z PRL, gdzie ludzie stali w długich kolejkach po to by kupić ocet. Poza tym sprzedawano tam napoje w plastikowych butelkach, które nie powinny znajdować się na stadionie (kilka z tych butelek poleciało w kierunku sędziego liniowego po jednej z jego decyzji).
Teraz parę słów o samym stadionie. Nie był on wypełniony po brzegi, ale atmosfera była zajebista. Nie dziwię się że Lech tak rzadko przegrywa w Poznaniu, mając wsparcie tak wspaniałych kibiców, aż wstyd przegrywać. Do kibiców nie można mieć w większości żadnych zastrzeżeń, oprócz incydentu z butelkami. Jedna rzecz mnie rozczarowała. Mianowicie to, iż dopiero w 65 minucie jeden sektor zaczął skandować "Jebać PZPN", natomiast cały stadion krzyczał to już jak jeden mąż po zakończeniu meczu przez sędziego. Fajną rzeczą na stadionie był telebim, pokazujący niektóre fragmenty meczu, oraz informujący np o tym kto strzelił gola, kto otrzymał żółtą kartkę itp.
Wynik meczu 2:2. Drugi mecz na którym byłem, i znowu padły 4 bramki. Mam zamiar jeszcze raz wybrać się na mecz Kolejorza, najlepiej z Legią. Na wczorajszym meczu nie usłyszałem żadnych wyzwisk obrażających przyjezdnych z Warszawy kibiców ("Polonistów" na stadionie był jeden sektor, reszta, co nie dziwne to kibice Lecha).
Podsumowując, to oprócz kilku niezbyt miłych rzeczach to będę wczorajszy wyjazd wspominał pozytywnie. Mam nadzieję iż atmosfera na tych następnych meczach (na których mam nadzieję być) będzie równie zajebista jak podczas wczorajszego spotkania.
0 komentarze:
Prześlij komentarz